Dzieci w klasie podnoszące rączki do góryPrzecież wszyscy – Rodzice, Uczniowie i Nauczyciele, chcemy, aby szkoła nie stała w miejscu, aby nie zatrzymała się na etapie drylu i dyscypliny pruskiej, aby była środowiskiem służącym wszechstronnemu rozwojowi dzieci i młodzieży, żeby proces uczenia się przebiegał w miłej, opartej na dobrych relacjach atmosferze.. Od lat w naszej szkole się staramy, aby tak było. Mamy nadzieję, że jest to widoczne.

W bieżącym roku szkolnym podjęliśmy współpracę z oddolnym ruchem zmieniającym polską szkołę - „Budząca się szkoła”. Nauczyciele biorą udział w wielu szkoleniach, warsztatach, wykładach, spotykają się ze specjalistami dobrych praktyk, poszerzają wiedzę w zakresie neurodydaktyki, doskonalą umiejętności na płaszczyźnie relacji i współpracy z uczniami.

Od 1 września w naszej szkole nie słychać dzwonka.

Był to celowy ruch w stronę kształtowania u uczniów samokontroli, odpowiedzialności i umiejętności gospodarowania czasem. I już można powiedzieć po kilku dniach, że uczniowie „dają radę”. Mimo, że nie słyszą dzwonka, w większości stawiają się w swojej klasopracowni w odpowiednim czasie. Jakie jeszcze widzimy korzyści z tego, że nie ma tradycyjnego dzwonka? Nauczyciel może spokojnie doprowadzić rozpoczęty tok zajęć do końca, nie jest on nagle przerywany głośnym dźwiękiem, na który uczniowie podnoszą się z miejsc i nie słuchają już, ani nauczyciela, ani siebie. Nauczyciel widząc, że uczniowie tego potrzebują, zauważając ich zmęczenie, ma taki komfort, że może też wcześniej zakończyć  lekcję, by nie przeciążyć uczniów, a tym samym nie zniechęcić ich do dalszej pracy. Zwłaszcza mowa tutaj o młodszych dzieciach, dla których 45 minut stałej koncentracji uwagi jest niemożliwe. Wielu uczniów naszej szkoły jest bardzo wrażliwych słuchowo, głośne, nagłe dźwięki  rozpraszają je i powodują podświadomie gorsze samopoczucie. Mamy nadzieję, że brak dzwonka w szkole wpłynie na to, że dzieci będą się czuły bezpieczniej, a być może zmniejszy się również ogólne natężenie hałasu.

Stare przysłowie mówi, że „człowiek uczy się na błędach”. W naszej szkole o tym wiemy. Uczniowie uzyskują od nas komunikaty, że mają prawo popełniać błędy, że błąd jest po to, aby go poprawiać i dzięki temu uczyć się. W niektórych klasach nauczyciele stosują tzw. „zielony długopis”. Sprawdzając prace dziecka zaznaczają zielonym kolorem (rezygnując z czerwonego) to, co uczeń wykonał dobrze, nie wskazując błędów. Czasami uczeń sam zaznacza to, co uważa, że zrobił najlepiej, znajduje poprawne rozwiązanie, tego co wykonał nieoprawnie. Staramy się w zamian wytykania błędu wprowadzać, kulturę doceniania.

Coraz więcej mówi się o tym, że oceny niszczą motywację wewnętrzną dziecka, jego pęd i chęć do rozwoju i uczenia się dla siebie. Zastanawiamy się więc nad zmniejszeniem ważności oceny w szkole, przecież to nie ona definiuje dziecko. Staramy się ograniczać ilość ocen, a niektórzy nauczyciele myślą o rezygnacji z ocen cyfrowych i ich substytutów.Zamiast nich uczeń i rodzic otrzymywać będą informację zwrotną o pracy ucznia w szkole. Jest to trudna decyzja, gdyż przez wiele lat wszyscy przyzwyczailiśmy się do piątek, czwórek, dwójek itd, Obecnie w dwóch klasach pierwszych wprowadziliśmy już system informowania o uczeniu się dzieci bez ocen cyfrowych.

Nauczyciele nadal stosują wypracowane przez wiele lat dobre metody pracy z uczniami, ale ciągle się rozwijają i poszukują jak najlepszych rozwiązań, aby nasi uczniowie chętnie przychodzili do szkoły, uczyli się, byli samodzielni i inicjowali wiele przedsięwzięć, które będą ich rozwijały, a nauka była dla nich też zabawą i wyzwaniem.